Sesja noworodkowa i poszukiwanie fotografa

Moja przyjaciółka to świeżo upieczona mamusia. Bardzo jest tym faktem przejęta, jako, że nie miała nawet rodzeństwa i nie wiedziała, jak się opiekować dzieckiem i w ogóle. Dlatego jej pomagałam, bo wychowałam całą czwórkę mojego rodzeństwa wraz z mamą.

Potrzebny fotograf do sesji noworodkowej

sesja noworodkowa

Asystowałam jej cały czas, bo byłam najstarsza. Od rana prasowałam ubranka, prałam miniaturowe skarpetki. Przyjaciółka wyczytała gdzieś, że sprawdzona przez wielu sesja noworodkowa na Śląsku jest teraz bardzo popularna. Zobaczyła kilka zdjęć w internecie i postanowiła, że też musi taką zrobić swojemu dziecku. Całe popołudnie wyszukiwałyśmy namiary, na jakąś panią fotograf, która akurat będzie miała wolną chwilę, aby nas odwiedzić. Raz pomyliłyśmy numery i okazało się, że zadzwoniłyśmy do kogoś, kogo tylko fotografia ślubna interesuje. No, to nie było nam potrzebne, zwłaszcza, że żadna z nas nie brała już ślubu. Na szczęście, nasz Śląsk ma dużo fotografów, którzy są chętni do współpracy. Znalazłam ogłoszenie pewnej pani, w rozmowie była bardzo sympatyczna, więc postanowiłyśmy się umówić. Przyjechała już następnego dnia. Mówiła, że fotografia dziecięca to jej pasja, i pokazała nam swój album ze zdjęciami dzieci, które miała okazję sfotografować. Nie mogłam się napatrzeć na te małe brzdące zastygłe na fotografiach w pięknych pozach. Niektóre spały, niektóre się uśmiechały, niektóre próbowały chyba coś gaworzyć. Zastanawiałam się, jak nasza mała będzie się zachowywała przy obcej pani, no ale jak się okazało, sesja dziecięca to naprawdę był jej konik.

Miała znakomite podejście do dzieci, córka przyjaciółki, nawet nie zapłakała. Może nie zdawała sobie sprawy z tego, co się dzieje w koło niej, no ale i tak, była bardzo spokojna. Ucieszyłam się, bo dowiedziałam się, że dostanę odbitki. Włożę je sobie do portfela na ozdobę.